Miejsca

Bardzo znana restauracja

Niemcy nie mają łatwej sytuacji z tą swoją historią. Zastanawiałam się nad tym sporo i szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, co zrobiłabym na ich miejscu. Z pewnością  nie mają ochoty epatować  przeszłością i ryzykować, że miejsca związane z historią III Rzeszy przyciągną freaków z całego świata, śliniących się widok na ten przykład krzesła, na którym siadywał Hitler.  Z drugiej strony jest całkiem sporo osób zwyczajnie zainteresowanych historią, które, po przeczytaniu stosu książek, chciałyby jakoś umiejscowić, gdzie to się wszystko działo. Z trzeciej strony – o tym, co się działo, sami Niemcy woleliby za bardzo nie pamiętać i w sumie trudno im się dziwić.

Wybierając się w okolice Obersalztbergu zdawałam sobie sprawę, że o wizji lokalnej w miejscach, opisanych w Przegranym życiu Ewy Braun mowy nie ma, gdyż Berghof został zrównany z ziemią w 1952 roku na polecenie władz bawarskich. Dlaczego uchował się Kehlsteinhaus, nie znalazłam jednoznacznej odpowiedzi. Być może zaważył fakt, że Hilter bywał tam rzadko i niechętnie. W czasie wojny budynek nie uległ żadnym zniszczeniom, alianci urządzili tam placówkę telekomunikacyjną. Obecnie znajduje się tam restauracja.

kehlstein04

Aktualne wykorzystanie Orlego Gniazda jest ciężkie do przeoczenia. Na stronie internetowej po wielokroć powtórzona jest informacja: to nie żadne muzeum tylko zwyczajna restauracja. Tyle, że wysoko położona. To samo ogłasza, w dwóch językach,  megafon w autokarze, wiozącym turystów na górę. Muszę przyznać, że jak na lokal gastronomiczny, cieszy się sporym powodzeniem.

Informacja o współczesnym przeznaczeniu Kehlsteinhausu jest powtarzana tak natrętnie, że nie mogłam powstrzymać się od złośliwego zacytowania małżonkowi fragmentu notatki służbowej jednego z sędziów procesu norymberdzkiego, dotyczącej byłego szefa Sztabu Generalnego, gen. Franza Haldera: „bardzo poruszyła go sugestia, że niemiecki Sztab Generalny był w cokolwiek uwikłany, zwłaszcza zaś w prowadzenie wojny.”

No ale dość uszczypliwości, skupmy się na kwestiach turystycznych.

Odwiedziny w restauracji odbywają się z niemiecką precyzją. W stóp góry znajduje się parking, duży, bo i goście z reguły dopisują, gdzie należy wykupić bilety na transfer do lokalu. Droga prowadząca na górę jest zamknięta dla prywatnych użytkowników, z rowerzystami włącznie. W połowie drogi przestałam się temu dziwić. Jest tak stromo i wąsko, że gdyby nie była zamknięta, z pewnością nie dałoby się na nią wjechać z powodu licznych wypadków.  Wszystkie autokary jadą razem, ponieważ jest tylko jedno miejsce, w którym konwój jadący z dołu i konwój jadący z góry mogą się minąć. Jeśli o mnie chodzi to – nie, żebym nie miała zaufania do profesjonalnych kierowców, znających tę drogę prawdopodobnie na pamięć – po prostu wolałam siedzieć w kucki między siedzeniami.  Głównie z tego powodu, że położenie się płasko na podłodze mogłoby wywołać niepotrzebny stres u innych pasażerów. Długo nad tym myślałam, ale ciągle nie potrafię zdecydować, czy gorzej jest wjeżdżać na górę czy z niej zjeżdżać.  Dla osoby z lękiem wysokości każdy kierunek jest kiepskim wyborem.

kehlstein06

Po przybyciu na miejsce, czyli na parking u stóp szczytu, należy najpierw zapisać się na powrót. Precyzyjnie, po niemiecku trzeba określić, ile czasu potrzebujemy na jedzenie, zadeklarować godzinę powrotu i pobrać pieczątkę. Bez pieczątki nie ma mowy o dostaniu się do autokaru powrotnego. Tak samo w przypadku prób zakombinowania z godziną. Obsługa restauracji podchodzi do sprawy bardzo poważnie, na własne oczy widziałam ludzi wyrzucanych w autokaru, gdyż nie mieli pieczątki albo zgłosili się na inną godzinę.

Orle Gniazdo w dołu wygląda dość skromnie:

kehlstein05

Na górę wjeżdża winda, do której prowadzi tunel, wywołujący – w kontekście –  różne skojarzenia, o których nie będę wspominać, bo też złośliwe.

kehlstein03

Wypolerowana na błysk winda  została ponoć odrestaurowana w pełnej zgodności ze stanem pierwotnym. W lustrze odbija się miszczyni drugiego planu z mocno niewyraźną miną. Nie mogłam powstrzymać się od rozważań, co jeśli mechanizm się zepsuje i zostaniemy w środku wydrążonego w litej skale tunelu.

kehlstein01

Wspominałam, że z dołu lokal wygląda skromnie, no więc z góry też. Jedzenie takie sobie, nie radzę. Za to jaka lokalizacja!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *