Z gulaszem papryka, ty ze mną, z tobą ja

Z gulaszem papryka, ty ze mną, z tobą ja

Ze szczęściem są dwa zasadnicze problemy. Po pierwsze ciężko je osiągnąć. Bo, powiedzmy sobie szczerze, ciągle coś: jeszcze tylko wyremontuję chałupę, zmienię nos/ figurę/ zęby/ wynik na bieżni,  spłacę kredyt, jeszcze dziecko zda cośtam, a w kraju wreszcie będzie normalnie, ale ja się wtedy rozkręcę,  że normalnie ojezu.  Owszem, trzeba trochę poczekać, ale jak się to już wszystko zdarzy, to ja w tej wypindrzonej chałupie, chuda i bogata, z kondycją charta wyścigowego , z potomstwem, które cudem nie stoczyło się do rynsztoka, w szaleństwie liberalnej demokracji, oślepiając wybielonym uzębieniem, to ja już nic tylko usiądę i wreszcie będę szczęśliwa. I tak mijają lata i człowiek sobie uświadamia, że życie zamieniło się w poczekalnię u dentysty. Drugi kłopot nie jest wcale lajtowy. Bo szczęście, kiedy już się je osiągnie, okazuje się dość wkurzającym stanem, nie wspominając, że ogłupiającym. Jakiś czas temu…

Polska zasługuje na PiS

Polska zasługuje na PiS

Kiedy mniej więcej rok temu po raz pierwszy usłyszeliśmy chwytliwe hasło o świniach oderwanych od koryta, których kwik rozpaczliwie niesie się przy każdej próbie wyrażenia sprzeciwu wobec czegokolwiek, byłam pewna, że zrobi oszałamiającą karierę. W tym krótkim przekazie zawiera się bowiem wszystko, co forsuje Prawo i Sprawiedliwość. Nieważne, jakie masz kwalifikacje, jak długo się uczyłeś, zdobywałeś doświadczenie, czy masz talent czy nie masz, twój byt uzależniony jest wyłącznie od koryta, którym zarządza władza. W jej wyłącznej gestii leży decyzja, czy zasługujesz na to, by załapać się na rozdawnictwo dóbr i przywilejów, czy też nie. I nie ma tu znaczenia, czy jesteś światowej klasy transplantologiem, sędzią z wieloletnim dorobkiem, hrabią, spowinowaconym z większością europejskiej arystokracji, laureatem Nobla czy aktorem, który zagrał w superprodukcji z hollywoodzką megagwiazdą. Kłopot polega na tym, że PiS, a w jeszcze większym stopniu jego elektorat, jest szalenie…

Być jak Natalia Siwiec

Być jak Natalia Siwiec

  Ostatnio sporo zastanawiam się, zwłaszcza od wyborów w USA, nad kondycją intelektualną społeczeństw, umownie mówiąc, zachodu. Umownie, bo nie jestem pewna, czy nadal się do nich zaliczamy. Początkowo, po wygranej Donalda Trumpa, odczułam silne pragnienie przebranżowienia się i poważnie myślałam nad wprowadzeniem w życie programu „Natalia Siwiec plus”, czyli poświecenia schyłkowego etapu mojej egzystencji tak ważnym dziedzinom jak: ciuchy, kwas hialuronowy, podróże i wkurwianie ludzi zdjęciami drinka z parasolką na tle plażowego zachodu słońca  w tropikach, najlepiej w grudniu. Tak całkiem to z niego jeszcze nie zrezygnowałam. Na razie to mały prosiaczek, ale może urośnie. No i wtedy spadł niespodziewany cios. Obejrzałam (dlaczego, dlaczego! nie da się odobejrzeć tego, co się obejrzało???)  Dzień Dobry TVN, w którym ta właśnie rzeczona Natalia oświadczyła poważnie: ja się polityką bardzo interesuję. Teraz pozostaje mi tylko plan „Krzysztof Rutkowski plus”, ale nie wiem,…