Matka Mesjasza

Matka Mesjasza

Z Mesjaszami jest obecnie taki kłopot, że o ich cudowności przekonana jest głównie – i często wyłącznie – najbliższa rodzina. Jest to sytuacja mało komfortowa, gdyż każdy, kto choćby pobieżnie zapoznał się z dziejami religii, zdaje sobie sprawę, że nie poparty rzeszami wyznawców mesjanizm można co najwyżej o kant dupy potłuc. Stąd zapewne bierze się u rodziców Mesjasza silna potrzeba nawrócenia niewiernych. Nie widzo cudowności? Chuj, zrobimy tak, że zobaczo. Odbywa się to metodami tradycyjnymi, osadzonymi mocno w historii wojen religijnych, czyli raczej ofensywnie. Zwykle nie obywa się bez ofiar. Ofiarami w warunkach polowych padają z reguły pary w średnim wieku, które już wychowały Ojczyźnie pełnowartościowego podatnika, wydały kupę kasy na farbę maskującą powstałą w tym procesie siwiznę i żyją w ułudzie, że najgorsze już za nimi. Rodzice Mesjasza potrafią dość szybko uświadomić im, że niebałdzo. Ich taktyka genezę swą…

Mroczne Wydarzenia

Mroczne Wydarzenia

Poranek dnia Mrocznych Wydarzeń wstał rzeźki i pogodny. Przedzierające się przez gałęzie drzew promienie słońca muskały niechronioną filtrem twarz mojej literackiej Alteregi, wystawiając ją na ryzyko przebarwień, kudłaty york dzielnie pokonywał nieskoszone źbła trawy, a leżące na chodniku truchełko przedwcześnie zmarłego gołębia przypominało o przemijaniu. „To dobry dzień, by umrzeć – pomyślała bystrze Alterega, spoglądając życzliwie na zwłoki – Ale także by żyć.” Oczywiście już wówczas Mroczne Widmo czaiło się nad miastem, a Sauron zbroił swe zastępy, lecz Alterega jeszcze o tym nie wiedziała. Myśli jej zaprzątał poranny pomiar wagi, wskazujący, że od wczoraj ubyło jej 54 deko. Postanowiła uczcić to wydarzenie jajkiem z wolnego wybiegu, pumperniklem z masłem oraz poranną lekturą Faktu. W domu panował błogi spokój. W laptopie ktoś cicho nucił „Deszcze Castamere”, a znad yorka unosiła się woń, wyraźnie wskazująca, że użył gołębia w najlepszy znany sobie sposób. „To…