• Jedzenie

    Nobody’s perfect

    Być może dało się zauważyć, że od czasu do czasu prezentuję tu płody mojej działalności kulinarnej. Błędem jednak byłoby zakładać, że tak sobie dowolnie fotkę wrzucę tego, co wyprodukowałam. Co się może jakoś szczególnie udało, czy z czego jestem wybitnie dumna.  To nie do końca tak. Z tym udawaniem się to też zresztą kwestia dyskusyjna i zależy wyłącznie od przyjętej perspektywy. Jak już drzewiej wspominałam, kluczem do sukcesu jest obniżenie oczekiwań rodziny. Tu nie ma drogi na skróty. Praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka.  Zdjęcia, które tu zamieszczam, są ilustracją wszystkiego, co wyprodukowałam w kuchni. Może nie ma tego wiele, jednak każde z tych dzieł, no jakby to powiedzieć, ma…

  • Kultura

    „Przelotni kochankowie” czyli skupmy się na gadaniu

    No i się ciepło zrobiło. Poznaję po tym, że gdzie nie pójdę, ludzie narzekają, że upał. Jak było zimno to narzekali, że zimno. Zawsze znajdzie się jakiś powód, żeby ponarzekać. Myślę, że przydałby się cień wdzięczności, jeśli chodzi o pogodę. Zima trwała w tym roku bite 5 i pół miesiąca, to chyba dobrze, że minęła, co nie? W związku z tym nie narzekam. Zastanawiam się tylko po cichu, czy nic mi się nie chciało w większym stopniu jak było zimno, czy teraz, jak jest ciepło. Wyszło, że porównywalnie. Być może to cecha osobnicza, niezależna od pogody. Ale w sumie nie o to się rozchodzi. Ponieważ wierzę w metodę klina, postanowiłam…