• Kultura,  Miejsca,  Życie

    A tymczasem nad Zegrzem…

    Zalew Zegrzyński, podobnie jak reszta okolic okołowarszawskich, znajdujących się po drugiej stronie Wisły, był dla mnie zawsze znacznie bardziej odległy niż wynika z mapy. Jak już się człowiek chciał wyrwać z miasta, to jeździło się, owszem, do Dziekanowa, czy w drugą stronę do Powsina, bo te miejsca, jako położone po „naszej stronie”, były oswojone. No ale za Wisłę? To tak jakby pojechać do innego kraju.   Zegrzyniak nie miał zresztą zbyt dobrej sławy, taka podmiejska filia „zatoki czerwonych świń”. Pamiętam z dzieciństwa opinie, że jeśli się nie jest socjalistycznym prominentem to się nad Zegrze nie jeździ, bo i po co? No i koniec końców przyjrzałam się temu Zegrzyniakowi dopiero w…

  • Kultura,  Miejsca

    Cud nad Wisłą

    Ach, cóż to były za emocje! Nie żebym była wyjątkowo zagorzałą fanką Rogera Watersa, z całym szacunkiem, ale George Michael z niego jak z koziej dupy trąba (w tym momencie fani pomyślą: no i całe szczęście). Chociaż tak się złożyło, że jak na fankę ambiwalentną, sporo miejsca zajmuje w moim życiu, bo to już drugi koncert. Sporo się wydarzyło od Budapesztu’2007. Daje się zauważyć ogólny lifting pokazu, efekty wówczas  były na skalę opadu szczęki, teraz zapierają dech, no i świnia apgrejdowała się do guźca. Nie znam się specjalnie na afrykańskiej trzodzie, ale na moje oko to mógł być guziec. No to czemu poszłam? I to na dodatek drugi raz? Ano…