Już za parę dni, za dni parę…

Już za parę dni, za dni parę...

Uwielbiam ekranizację „Szatana z siódmej klasy”, tę klasyczną z 1960 roku. To kwintesencja tego, czego spodziewam się po wakacjach – słońce, jezioro, przygoda, tajemnica. Mimo że minęło już wiele lat odkąd skończyłam szkołę, nadal dobrze pamiętam tę elekryzującą zapowiedź czegoś bliżej nieokreślonego, co niechybnie wydarzy się w czasie wakacji, nie wiadomo wprawdzie, co to będzie, ale na pewno będzie MEGA. Co prawda już od dawna fascynujące przeżycia typu żywa żaba w śpiworze, podchody w poniemieckich bunkrach czy ogniskowe sytuacje „on tak na mnie patrzył” nie są moim udziałem, jednak elektryzujące uczucie pozostało. Teoretycznie jako człowiek pracujący nie powinnam już odczuwać magii wakacji, zwłaszcza od czasu kiedy każdy ma paszport w domu, a dowolność w wyborze terminu i miejsca urlopu zależy właściwie wyłącznie od finansów, jednak nadal wakacje to dla mnie lato. Polskie lato, nie jakieś tam karaibskie. Z polskim latem…

Niedoceniane zawody – kelner

Niedoceniane zawody - kelner

Mój były szef, obyty w świecie, mawia, że największym problemem polskiej gastronomii jest brak profesjonalnych kelnerów. W tych rzadkich chwilach, gdy zachowywał się tak normalnie, że można było zapomnieć, że nie jest prawdziwym człowiekiem, snuł opowieści o swoich licznych wyprawach do warszawskich restauracji. Generalnie jestem skłonna się z nim zgodzić. Rzeczywiście z moich obserwacji także wynika, że obsługa polskich restauracji składa się głównie z czasowiczów, którzy na co dzień studiują albo właśnie mają przerwę, ale bynajmniej nie wiążą swojej przyszłości z zawodem kelnera. Ja osobiście znam jednego profesjonalistę – pana Romana z Przekąsek Zakąsek. Pozostali mają wprawdzie poczucie, że urodzili się do bliżej nieokreślonych wyższych celów, ale nie gromadzą ani w części tak wielkich tłumów jak on. W sobotni wieczór u Romana można spotkać pół Warszawy i 99 procent turystów z zagranicy, którzy poprosili miejscowych znajomych, żeby im pokazali prawdziwą…

Niedocenione zawody – babka klozetowa

Niedocenione zawody - babka klozetowa

Wraz z upadkiem socjalizmu z polskiego pejzażu zawodowego zniknęła osoba niezwykle ważna, gdyż sprawująca rząd nad naszymi nerkami. Nie mam tu na myśli lekarzy nefrologów, bo oni, o ile wiem, całkiem dobrze sobie radzą. Chodzi o tzw. babkę klozetową. Jej odpowiedzialna funkcja obejmowała kierowanie ruchem w toaletach mniej lub bardziej publicznych, decydowanie, czy możemy umyć ręce, czy też nie, oraz, co ważne, wydzielanie jednego z najbardziej pożądanych dóbr – papieru toaletowego. Nadal istnieją jednak miejsca na świecie, gdzie stanowisko babki klozetowej zachowało się w niezmienionej formie. Chodzi o Hawanę. W tym mieście bezapelacyjnie babka klozetowa rządzi. Wszyscy uzależnieni są od jej humorów, a już zwłaszcza turyści przeganiani od muzeum do muzeum przez nie znającego litości przewodnika Neckermanna. Z krótkimi przerwami na piwo. A piwo plus przeganianie po mieście musi dać wymierny efekt. Takie już nieubłagane prawo natury. I tu zaczynają…