King Kong, orki i inne zwierzęta cz. 1

King Kong, orki i inne zwierzęta cz. 1

Jak już wspominałam, jestem tragicznie zafiksowana na zwierzaki. Niestety bez wzajemności. Stąd moje ambiwalentne uczucia wobec  ogrodów zoologicznych. Z jednej strony serce mi się kraje na widok apatycznych zwierząt, zamkniętych na niewielkiej przestrzeni, pozbawionych możliwości wyboru własnej drogi życiowej i zmuszanych do oglądania durnych ludzi, którzy stukają w szybę i stroją jakieś miny. Z drugiej jednak strony zdaję sobie sprawę, że dla każdego gatunku, który zachował jeszcze resztki przytomności umysłu, kontakt z człowiekami  znajduje się na raczej odległym miejscu jeśli chodzi o listę marzeń.  Ja to doskonale rozumiem, też nie przepadam za ludźmi. Dopuszczam więc w naszych wzajemnych relacjach delikatną perswazję, którą nauczyciel od matmy w naszej podstawówce określał jako „dobrowolny przymus”. Zycie niestety jest pasmem wyrzeczeń, ja też może niekiedy miałabym ochotę poiskać się publicznie lub obsikać kogoś na znak pogardy, jednak okowy konwenansów mi na to nie pozwalają….

Zapiski na serwetce ze stołówki cz. ostatnia

Zapiski na serwetce ze stołówki cz. ostatnia

Dzień szósty Totalne załamanie kondycyjne. Takie po całości. Od rana nic, tylko rozmowy o cierpieniu. Połowę turnusu trzęsie, a druga połowa odtoksycznia się w toalecie. Ja na razie przynależę do pierwszej grupy, chociaż z racji spektakularnych efektów ,wolałabym do drugiej. No nic, taki lajf, pechowcom zawsze pod górkę. Ci, którzy mają odwagę oddalić się od łazienki, idą, jak co rano, na basen.  Ponieważ jest to zarazem ta grupa, którą trzęsie, po ćwiczeniach w te pędy lecimy do jacuzzi, żeby posiedzieć w cieple. Przy okazji wychodzi nam test na wyporność, czyli ile osób zdoła się zmieścić w czteroosobowym jacuzzi i okazuje się, że siedem w całości plus dwie pary nóg bez reszty tułowia. A zaznaczę, że Aniołki Victoria’s Secret raczej na wczasy odchudzające do Jastrzębiej nie przyjeżdżają, w każdym razie na pewno nie zauważyłam Mirandy Kerr na naszym turnusie. Trwa licytacja,…

Facebook

Dżisas, wygląda na to, że mam pejdża na fejsie. A powszechnie wiadomo, że kto nie ma pejdża ten nie istnieje. Nie żebym to sama zrobiła, co to to nie. Jestem za tępa na takie internetowe wygibasy. Dzięki Danka!