Być jak Natalia Siwiec

Być jak Natalia Siwiec

  Ostatnio sporo zastanawiam się, zwłaszcza od wyborów w USA, nad kondycją intelektualną społeczeństw, umownie mówiąc, zachodu. Umownie, bo nie jestem pewna, czy nadal się do nich zaliczamy. Początkowo, po wygranej Donalda Trumpa, odczułam silne pragnienie przebranżowienia się i poważnie myślałam nad wprowadzeniem w życie programu „Natalia Siwiec plus”, czyli poświecenia schyłkowego etapu mojej egzystencji tak ważnym dziedzinom jak: ciuchy, kwas hialuronowy, podróże i wkurwianie ludzi zdjęciami drinka z parasolką na tle plażowego zachodu słońca  w tropikach, najlepiej w grudniu. Tak całkiem to z niego jeszcze nie zrezygnowałam. Na razie to mały prosiaczek, ale może urośnie. No i wtedy spadł niespodziewany cios. Obejrzałam (dlaczego, dlaczego! nie da się odobejrzeć tego, co się obejrzało???)  Dzień Dobry TVN, w którym ta właśnie rzeczona Natalia oświadczyła poważnie: ja się polityką bardzo interesuję. Teraz pozostaje mi tylko plan „Krzysztof Rutkowski plus”, ale nie wiem,…

Barbie cmentarna księżniczka

Barbie cmentarna księżniczka

  Tegoroczne obchody Święta Zmarłych nadal trwają, no bo u nas rozciągają się jeszcze na Święto Niepodległości i aż szkoda, że nie da się zrobić megakombo z jakąś fajną bogoojczyźnianą rzezią – doprawdy nie wiem, czemu Powstanie Wielkopolskie się nie łapie, pewnie sukces je dyskwalifikuje –  tylko to głupkowato radosne Boże Narodzenie wchodzi w paradę. A my przecież nie lubimy, jak się rodzi, zwłaszcza żywe. Z takim żywym to same kłopoty: płacze, marudzi, robi kupy i domaga się jedzenia, a nic tak nie burzy komfortu obrońców życia  jak przewijanie czy karmienie niemowlęcia. Dlatego, na wszelki wypadek trzeba wszystko wyciąć, jeśli ma korzenie,  wystrzelać, jeśli ma cztery nogi, a jeśli dwie to przyznać specjalną premię za śmierć krótko po narodzinach. Żeby nie było wątpliwości, co jest aktualnie preferowane. W tym roku Dziady potrwają  jeszcze dłużej niż zwykle,  gdyż, jak się okazało,  taką radosną…