• Inne

    Garmisch

    Na początku było słowo. Żeby uniknąć posądzeń, że plagiatuję z bestsellera, lepiej od razu zaznaczę, że w moim przypadku brzmiało ono: ichuj. Zwyczajnie, któregoś wieczora, strzeliwszy sobie dwa browary, powiedziałam staremu, że czas przejść od dywagacji do rezerwacji, co też uczyniłam i chuj. Plany były że hoho. Najlepiej Kumlov, bo z niego malovany dzbanek pochodzi, a kto wie, może go tam jeszcze trzymajo. No i skoro już jesteśmy w temacie to może i plenery koło Bratysławy, gdzie kręcili „Spadłą z obłoków”. Podczas gdy próbowaliśmy gdzieś wcisnąć Arabellę, wyszło nam, że krótko z czasem się robi i nawet my, co Schönbrunn  robimy w godzinkę, możemy nie dać rady. Konieczne okazało się…

  • Kultura

    Trzeba się powoli szykować

    Kino rozrywkowe raczej mnie ostatnio nie nastrajało. Znaczy nastrajało, ale źle. W końcu ileż można odgrzewać te kotlety? I kiedy już całkiem zwątpiłam, że cokolwiek da się jeszcze wymyślić, zaskoczył mnie Doug Liman, z którym, szczerze mówiąc, na dwoje babka wróżyła. Facet jest nierówny i ciężko zgadnąć, w jakim akurat będzie humorze. Do filmu Na skraju jutra podszedł, szczęśliwie, w wyśmienitym. Kłopot z tą produkcją zaczyna mi się i kończy na tytule. Nie jestem w stanie go zapamiętać. W kasie próbowałam kupić bilet na pojutrze i bym go pewnie dostała, gdyby nie to, że nie mogliśmy z kasjerem porozumieć się, na jaki film. Na szczęście był ogarnięty i na hasło „nie…