Ocieplacz na obręcz barkową

obrecz01

 

Z ręką na sercu, nie jestem wybitna w dziarach. Ani nawet dobra. Mam koleżankę, o, ona to jest wybitna. No ale nie ma co rwać szat, skoro mus to się pracuje na powierzonym talencie, mając nadzieję, że coś tam z tego sensownego wyniknie.

W dawnych czasach produkowałam seryjnie. Większość rękodzieła nie przetrwała próby czasu i w sumie lepiej, gdyż w przeważnie była to realizacja klątwy lat 80-tych, czyli swetry typu nietoperz. Oferta w sklepach była podówdczas tak uboga, że jeśli się nie zrobiło czegoś własnoręcznie to się nie miało i tyle. Aktualnie można kupić niemal wszystko, dzisiaj na przykład urzekła mnie w sklepie opaska z króliczymi uszami i ciągle się zastanawiam, na jakie żywotne potrzeby ludzkości ona odpowiada. Ale jeśli akurat przypadkowo nie potrzebuje się króliczych uszu tylko coś zupełnie innego, nadal nie jest łatwo. Kiedy zobaczyłam na perfekcyjnej pani domu wełniane coś i zapragnęłam mieć co najmniej podobne, schody zaczęły się na etapie terminologii. Ciężko szukać czegoś, co nie wiadomo nawet jak się nazywa.

obrecz03
Zdania są podzielone. Jedni mówią na to komin, co w mojej osobistej opinii nie jest całkowicie koszerne, gdyż komin pamiętam jako nakrycie głowy, które we wspomnianych latach 80-tych nosiło się z opaską na czole, nadającą nam wygląd mędrców podążających za gwiazdą betlejemską. Spotkałam się także z określeniem tubaponczo. Ostatecznie stanęło na ocieplaczu na obręcz barkową. Jak wykazało późniejsze doświadczenie, bez względu na nazwę, okazało się to trudne do dostania w takiej formie, jaką sobie wymyśliłam.

Z ocieplaczem na obręcz sprawa wygląda mniej więcej tak jak z moimi wypiekami. Czyli jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma. Jest to proces nie tyle dziewiarski co psychologiczny. Czasem człowiek sobie nawet nie uświadamia, czego mu w życiu trzeba, póki tego nie spróbuje, względnie przeprosi się z dawno zapomnianą umiejętnością.

Osobiście dopiero jak poczułam, że tak powiem, sprzęt w rękach, zdałam sobie sprawę, jak mi go brakowało. Teraz myślę głównie o tym, co by tu jeszcze wydziergać.

Poniżej wersja z czapką Kingsajz stajl czyli na Kilkujadka:

obrecz 04