Gniot, ale własny

Gniot, ale własny

Nie wiem, jak Wy, ale ja już doszłam do takiego etapu życia, kiedy zaczyna się narzekać, że „za moich czasów” było lepiej. Nie wszystko rzecz jasna. Ale w kwestii jedzenia jestem w stanie obronić tę odważną tezę. Weźmy na przykład pomidory. Z dawnych czasów, kiedy jeszcze były dostępne słynne pomidory z Mysiadła, a nawet istniało samo Mysiadło, pamiętam, że pomidory miały zapach. Gremlin ma polewkę z tego, że zakup pomidorów zaczynam od wąchania. Zawsze z nadzieją, że tym razem, wbrew wieloletniemu doświadczeniu, trafią się takie prawdziwe. No ale jakoś się nie trafiają. Ostatnie dobre pomidory jadłam 5 lat temu w niejakich Tuczępach. Z całego pobytu pamiętam tylko te pomidory. Jakimś cudem uchowały się takie jak dawniej. Jak komuś po drodze ze świętokrzyskiem to serdecznie radzę, może jeszcze są. Albo na ten przykład chleb. Mam na myśli prawdziwy chleb na zakwasie,…

Kobieta, która nie wierzy w ciastko

Kobieta, która nie wierzy w ciastko

Kiedy ostatnio zdarzyło Wam się zasiąść w sali kinowej, wypełnionej do ostatniego fotela? Bo mi właśnie w zeszłym tygodniu. W środku tygodnia. W samo południe. Na filmie irańskiego reżysera. Asghar Farhadi zyskał oddane grono wielbicieli jako twórca siedzący okrakiem na dwóch kulturach, ergo dysponujący wrażliwością i warsztatem, pozwalającym w sposób przyswajalny opowiedzieć nam, jak ludzie żyją tam. Tam, czyli w tajemniczej kulturze islamu, gdzie relacje rodzinne i społeczne wymykają się naszej empatii. Trzy pokazane zachodniej publiczności filmy są w pewnym sensie odcinkowym obrazem życia samego Farhadiego. Jego bohaterowie chcą układać sobie życie z dowolnością oczywistą dla ich europejskich rówieśników, co w praktyce okazuje się trudne. Trzy irańskie rodziny w Co wiesz o Elly? na pierwszy rzut oka sprawiają wrażenie, jakby nie przejmowały się ostrymi rygorami obyczajowymi. Do czasu. Kiedy w tajemniczych okolicznościach przepada opiekunka do dzieci, na partnerskich pozornie związkach pojawiają…