W domu i zagrodzie

Kolega, który od niedawna zagląda na mój blog, ostatnio w pierwszych słowach powitania podzielił się swoją refleksją, że ciasta to ja robię jednak niewyględne. Wnioskuję stąd, że stołować się u mnie nie będzie, a także moje szanse w Polskim Turnieju Wypieków rysują się raczej mgliście. Cóż, nigdy nie twierdziłam, że w starania nad obejściem planuję inwestować ciało i duszę całą, gdyż z doświadczenia mi wynika, że każdy gniot się sprzeda, byle tylko miał dobry pijar. Moja ideologia polega na tym, by nie rozpieszczać nadmiernie rodziny. Dzięki temu jak już podejmę decyzję, by czasowo przekształcić się w koło gospodyń wiejskich, są wiwaty i tańce w strojach ludowych.

Każdy człowiek, uważam, posiada jakiś dar. Powiadają, że kobieta z niczego potrafi zrobić sałatkę i awanturę. Ja na ten przykład potrafię chałupniczo zmontować telenowelę na powierzonym materiale. Dajcie mi sznurek, antenkę i pół esemesa to zrobię taką Luz Mariję, że mucha nie siada, pod tym względem jestem jak Adam Słodowy.  Dobrze zmontowana telenowela ma tę zaletę, że zamyka usta niedowiarkom i potem już wystarczy zasadzić parę wiechciów w  doniczkach na balkonie, żeby stać się boginią domowego ogniska.

Moje wiechcie wyglądają tak:

 

Pobocznie także występują rośliny, jednak jak już dotarłam wczoraj w ten przedburzowy skwar do Castoramy, zastałam głównie zwłoki, na razie nie nadające się do pokazania.  W  zakresie ekshumacji mam już wieloletnią wprawę, bo zawsze docieram po te kwiatki ze skandalicznym opóźnieniem, więc zasadziłam, podlałam odżywką i czekam. Ruszyć się ruszą na sto procent, to tylko kwestia czasu, a ja zyskam opinię osoby nie tylko robotnej, ale też cuda umiejącej sprawiać. No mówię, podstawa to dobrze wszystko rozegrać.

Zeby osiągnąć spektakularny efekt, koniecznie są rozwiązania niestandardowe. Czyli umiejętność spojrzenia z niekonwencjonalnej perspektywy.  W młodzieńczych czasach fascynowała mnie książka poradnicza dla panien pt. „Przez dziurkę od klucza”. Dotąd pamiętam przepis na domowe makaroniki, jedyny słuszny sposób planowania gruntownych porządków i pielęgnację skórzanych torebek za pomocą kremu Nivea. W połączeniu z niekonwencjonalnymi rozwiązaniami z powieści o wielodzietnej rodzinie „Ośmioro małych, dwoje dużych i ciężarówka”,  myślę, że  indoktrynacji wystarczy  mi na całe życie.  Rzecz jasna, w obecnych czasach nie jest konieczny dwuletni Morcinek, żeby obudzić się na czas, aczkolwiek dwulatki, o ile pamiętam, są nadal bezkonkurencyjne w tej dziedzinie. Nie znam również nikogo, kto by ułożył babcię spać na szafkach kuchennych.  Ale, jako że życie ma to do siebie, że zaskakuje, pojawiły się nowe rozwiązania. Oczywiście nie łudzę się, ze wyczerpię temat. To są patenty, które ja i rodzina zastosowaliśmy w przeciągu minionego miesiąca:

1. sprawdzony sposób na zaoszczędzenie półtora koła na nowej zmywarce/ pralce: wsypać dwie saszetki kwasku cytrynowego do zmywarki, a sody oczyszczonej do pralki i włączyć dowolny program na pusto

2. załatwić się raz na dłuższy czas z elementami ze stali nierdzewnej w kuchni/kiblu/gdziekolwiek: namaścić ją oliwką dla niemowląt, usunąć nadmiar, polerując ręcznikiem papierowym. Będzie bardziej odporna na ślady palców, zabrudzenia i parę (okap kuchenny)

3. na wysuszony/podrażniony ryj  nie znam nic lepszego od Nanobase, dostępny w aptekach bez recepty

4. z łokciami każdy ma problem, nie znam takiego, żeby nie. Jest dużo różnych kosztownych środków. I jeden skuteczny, który w dwie noce zrobi nam łokcie niemowlaka – Mediderm. Nie należy zrażać się tym, że jest przeznaczony dla osób zmagających się z łuszczycą. 7 zeta za 100- gramową tubkę w aptece.   Sprawdza się także na stopach, lepiej niż wszystkie Scholle

5. na płytę  indukcyjną z przypalonym czymkolwiek -położyć mleczko Cif, odczekać i bez szorowania zmyć

6. trwałość zmywaków kuchennych można przedłużyć gotując je w mikrofali, w miseczce, na maksymalnej mocy przez 2 minuty

7. słyszałam dziś, jak mówili w tv, że jest plaga krwiożerczych komarów i muszek. Na muszki odstraszająco działa spożywczy aromat wanilinowy ze zwykłego supermarketu, trzeba się nim wypachnić. Zaś na odczyny zapalne po ugryzieniach (mnie kiedyś tak pogryzły, że wywaliło mi węzły chłonne) dostępna u każdego weterynarza maść na zapalenie wymion u krów. Entile i Fenistile wymiękają.

8. pozbyć się cellulitu 2 razy szybciej: przed wyjściem na siłownię /fitness/ jogging  zawinąć dupę w folie spożywczą.  Po sumiennie odwalonym treningu, folia powinna ważyć mniej więcej tyle, co nocny pampers rocznego dziecka.

9. do płynu do mycia szyb i luster (Mr Muscle, cokolwiek) dolać parę kropli octu.

10. jak sprawić, by rodzina myła po sobie naczynia? Proste, nie opróżniać zmywarki. Jest szansa, że chętny na porozdzielanie umytych talerzy po szafkach nie znajdzie się przez długie tygodnie, a wszystko będzie zmywane na bieżąco.