• Jedzenie

    Obcy, ósmy pasażer z Lidla

    Odkąd Lidl postanowił przekwalifikować się na markę premium, ciągle  mamy jakieś stany alarmowe, gorące linie telefoniczne od znajomych, którzy zapoznali się już z gazetką i informują, że właśnie coś rzucili. Trochę jak za socjalizmu, bo wtedy trzeba szybko łapać siaty i lecieć, żeby nie wykupili, chociaż list społecznych póki co jeszcze nie ma.  No więc jeśli chodzi o moje gospodarstwo domowe to apgrejd  Lidla udał się w pełni, a Pascal i Okrasa solidnie zapracowali na swoje siedmiocyfrowe wynagrodzenie. W czwartek zelektryzował nas njius, że w Lidlu dają homary. Homar wyglądał podejrzanie. Co tu kryć, sprawiał wrażenie czegoś, co lada chwila rzuci się człowiekowi na twarz, po czym wypełznie klatką piersiową.…

  • Miejsca

    Są takie miejsca…

    No więc siedzę w tej chujni atmosferycznej, zawinięta kocem, żeby w nery nie wiało od okna, po prostu Przystanek Alaska,  za oknem to co ja będę opowiadać, wiadomo, jak jest. Przypiździło mi dzisiaj prostowpysk jakimś wrednymi, zimnymi igiełkami, 10 minut skrobałam szyby w samochodzie, nieźle jak na 22 marca. Jedyne, co mi pozostaje, to złośliwa satysfakcja, bo się w poniedziałek nie dopchałam na myjnię. Ani do odkurzacza. I co? Umyło się samochodzik? Wyszorowało się auteczko? I po co? Niedawno, celem przełamania tego pogodowego stuporu, bawiłyśmy się na forum  internetowym w „twój idealny dzień”. No więc jeśli chodzi o  poranek to w moim przypadku mógłby on zacząć się tak:   Sama…