Uciec, ale dokąd?

Uciec, ale dokąd?

Chyba żadna literatura nie przejawia tak silnych ciągot do ucieczki jak rosyjska. Bohaterowie marzą tylko o tym, by czmychnąć gdziekolwiek – do Moskwy, od męża, od chujowego życia, od samych siebie w ostateczności. W 20-letniej z okładem sztuce Nikołaja Kolady dwie siostry marzą dokładnie o tym, samym, co u Czechowa, tyle, że liczebność mają ciut mniejszą i nie Moskwa je pociąga, lecz Leningrad. Miejsce zresztą nie ma większego znaczenia. Przypadek zrządził, że w prowincjonalnym miasteczku, żyjącym z zakładów drobiarskich oraz koksowni, pojawia się misyjny kaowiec z dalekiego świata, mówi, że z Leningradu. Znaczy, że jest jednak życie poza miasteczkiem, co dotąd nie wydawało się takie oczywiste. Skoro więc w życiu Olgi i Iny zjawił się ktoś, kogo można się uczepić to grzechem byłoby nie skorzystać z takiej okazji, tylko się parę rzeczy do walizki wrzuci i dalej w wielki świat. …

Obcy, ósmy pasażer z Lidla

Obcy, ósmy pasażer z Lidla

Odkąd Lidl postanowił przekwalifikować się na markę premium, ciągle  mamy jakieś stany alarmowe, gorące linie telefoniczne od znajomych, którzy zapoznali się już z gazetką i informują, że właśnie coś rzucili. Trochę jak za socjalizmu, bo wtedy trzeba szybko łapać siaty i lecieć, żeby nie wykupili, chociaż list społecznych póki co jeszcze nie ma.  No więc jeśli chodzi o moje gospodarstwo domowe to apgrejd  Lidla udał się w pełni, a Pascal i Okrasa solidnie zapracowali na swoje siedmiocyfrowe wynagrodzenie. W czwartek zelektryzował nas njius, że w Lidlu dają homary. Homar wyglądał podejrzanie. Co tu kryć, sprawiał wrażenie czegoś, co lada chwila rzuci się człowiekowi na twarz, po czym wypełznie klatką piersiową.     Rozmrażaliśmy go troskliwie w keksówce, z niepokojem konsultując dalsze ewentualne posunięcia, czyli plan B (ożyje i będzie próbował wrwać się na wolność), a także C (ożyje, wyrwie się…