King Kong, orki i inne zwierzęta cz. 1

King Kong, orki i inne zwierzęta cz. 1

Jak już wspominałam, jestem tragicznie zafiksowana na zwierzaki. Niestety bez wzajemności. Stąd moje ambiwalentne uczucia wobec  ogrodów zoologicznych. Z jednej strony serce mi się kraje na widok apatycznych zwierząt, zamkniętych na niewielkiej przestrzeni, pozbawionych możliwości wyboru własnej drogi życiowej i zmuszanych do oglądania durnych ludzi, którzy stukają w szybę i stroją jakieś miny. Z drugiej jednak strony zdaję sobie sprawę, że dla każdego gatunku, który zachował jeszcze resztki przytomności umysłu, kontakt z człowiekami  znajduje się na raczej odległym miejscu jeśli chodzi o listę marzeń.  Ja to doskonale rozumiem, też nie przepadam za ludźmi. Dopuszczam więc w naszych wzajemnych relacjach delikatną perswazję, którą nauczyciel od matmy w naszej podstawówce określał jako „dobrowolny przymus”. Zycie niestety jest pasmem wyrzeczeń, ja też może niekiedy miałabym ochotę poiskać się publicznie lub obsikać kogoś na znak pogardy, jednak okowy konwenansów mi na to nie pozwalają….