• Życie

    „To nie ja, to oni…”

    – powiedział Bohdan Chmielnicki – Królewięta matkę mordują” Po czym ściągnął Tatarów na Rzeczpospolitą. Co za szczęście, że zawsze są jacyś oni, na których można zwalić. Owszem, z tej spychologii niewiele w sumie wynika, ale cóż to komu przeszkadza. No chyba, że się jest, że tak brzydko powiem, petentem. Wtedy sprawa nie wygląda już tak różowo. Internet się rwie, więc zaprosiłam pana z rozdzielni internetu, żeby sprawdził, co szwankuje. Pan przyszedł, trochę nam porozłączał i powiedział, że nie podłączy z powrotem, bo w gruncie rzeczy nie wie, od czego mogły być te kabelki, ale zakłada, że obejdziemy się bez nich. Internet rwie się nadal, ale to już nie tego pana…

  • Jedzenie,  Miejsca

    Jedzenie na mieście

    Istnieje dość rozpowszechniona opinia, że podróżnika od turysty można odróżnić po łatwości, z jaką adaptuje się do zastanych warunków. „Kilka wieczorów z rzędu jadłem kolację w garkuchni przy soi 8. – pisze francuski reporter Jean Rolin – Chodziłem tam nie tyle z zamiłowania – gotowano tam nienadzwyczajnie – ile z przyzwyczajenia, bo prawdę mówiąc, nabieranie nowych przyzwyczajeń, równie regularnych i nieodpartych jak w domu, stanowi, przynajmniej dla mnie, samą istotę podróży.” Ma to z pewnością jakiś głębszy sens. Dzięki, między innymi, stałemu stołowaniu się na mieście, da się przekształcić dwutygodniowy urlop w namiastkę mieszkania w danym miejscu. Owszem, jest to wrażenie mocno powierzchowne, ale bądźmy szczerzy, z dwóch tygodni niewiele…