Wytęż wzrok…

Wytęż wzrok...

… i znajdź 5 szczegółów, którymi różnią się dwa poniższe zdjęcia:     Tytułem wstępu: wpis będzie o przecudnej urodzie naszej Ojczyzny. W poszukiwaniu pięknych krajobrazów zapędzamy się z najdalsze zakątki świata. Sama tak robię. Chodzę po plażach i się zachwycam – o! palmy! No dobra, palm w Lebie nie uświadczysz. O ile mi wiadomo jedyna, jaką dysponujemy, znajduje się na rondzie w Warszawie. No i trochę inaczej trzeba się ubrać na wycieczkę. Kaptur jest nieodzowny, bo inaczej nam uszy pourywa. Pierwsze zdjęcie zostało zrobione na obrzeżach Słowińskiego Parku Narodowego. Drugie – na kubańskiej plaży Cayo Blanco. Gdyby nie temperatura – nie do odróżnienia empirycznie. Nie potrafię policzyć, ile plaż się w życiu naoglądałam. Z tą niebiańską włącznie. Zresztą to nie sztuka – każdy przewodnik wycieczek w Tajlandii powie Wam, że ta, co ją właśnie widzicie, jest tą jedyną, co…

Maxi Kaz

Maxi Kaz

Jak wiadomo, w połowie lat 90-tych czaił się głównie na deptaku. Ale to były zaledwie początki. Maxi Kaz rozwijał się kompatybilnie z wolnym rynkiem, więc analogicznie Ciechocinek to był taki odpowiednik szczęki pod megasamem. Stopniowo urósł jednak do sajzu Amber Gold no i tera czai się wszędzie. Gdzie tylko sielskie, klimatyczne miasteczko zapada na manię wielkości i zaczyna przeobrażać się w pretensjonalny festyn, obsrany reklamami, bilbordami, stenderami, szyldami i tym takim migoczącym, co powoduje natychmiastowy atak padaczki u niezdiagnozowanych, jak spod ziemi wyrasta Maxi Kaz. Najłatwiej rozpoznać go w warunkach tak zwanego spa. Warunki tak zwanego spa w ogóle obnażają znacznie więcej aspektów ludzkiej natury niż jest w stanie przyjąć na klatę średnio przystosowana społecznie jednostka. Nie mówiąc już o typach wybitnie aspołecznych, jak nie przymierzając niżej podpisana. W tym wypadku takie doświadczenia podpadają moim zdaniem pod konwencję genewską, art….