• Kultura,  Życie

    Niejaki Stroncyłow

    Jak nie omieszkałam się pochwalić, pod koniec czerwca miałam okazję obcowania z kulturą wysoką. Teatrem znaczy. Od tamtej pory  złożona publicznie obietnica recenzji sztuki wisi nade mną jak miecz Damoklesa i wywołuje silne poczucie nieodrobionych lekcji. I w sumie pora nie jest wcale dogodna, bo wakacje, więc kto myśli o lekcjach, zwłaszcza nieodrobionych? Ale „niejaki Stroncyłow” ciągle za mną łazi i domaga się uwagi. Chociaż zupełnie nie od tej strony, którą zakładałam. W sztuce Wiktora Szenderowicza „Ludzie i anioły”  fabułę rozgrywają  dwie postacie:  Paszkin Iwan, z zawodu człowiek oraz niejaki Stroncyłow, który swoją przyszłość zawodową związał z niepewnym stanowiskiem anioła do spraw eksterminacji. Co tu kryć, robotę ma parszywą. Chodzi…

  • Miejsca

    Starówka

    Każdego roku o tej porze zbiera mi się na patriotyzm. Nie chodzi o to, że normalnie, poza tym czasem, niczego takiego nie odczuwam, chociaż… nie, prawdę mówiąc, nie odczuwam. Nie widzę w gruncie rzeczy żadnego powodu, by identyfikować się szczególnie z jakimś krajem tylko dlatego, że się w nim urodziłam. Albo że oglądałam „Rejs” i „Misia” i biorę udział w wyborach.  Szczerze mówiąc nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby z okazji jakiegoś święta wywiesić flagę. Każdy szanujący się poseł PiS-u usiadłby i zapłakał nade mną jak Coelho nad brzegiem Piedry w tej fatalnej grafomańskiej książce. Jedyne, co mam do zaoferowania to skromny lokalny patriotyzm ograniczony do miasta, w którym…