Katować się w imię diety

Niedawno podczas rozmowy na towarzyskim forum internetowym padło to właśnie tytułowe stwierdzenie. W kontekście – nie warto katować się w imię diety. Pomyślałam sobie – a właściwie czemu nie? Pod jakim mianowicie względem katowanie się w imię diety jest gorsze od katowania się pracą zawodową w imię mglistej podwyżki? Albo katowania się pracą na działce/ w ogródku w imię najpiękniejszego skalniaka w sąsiedztwie, kosztem jęczącego kręgosłupa i wypadającego dysku? Czy na ten przykład katowania się „Cmentarzem w Pradze” w imię nie wiem nawet czego – mody? obycia? Albo spędzenia połowy dnia na zakupach i większości weekendu w kuchni po to, by znęcać się nad rodziną pięciodaniowym obiadem, którego jak nie zjemy to się zmarnuje, a przecież ludzie na świecie głodują. Ten argument zwykle mnie rozwala. Skoro ludzie głodują to chyba logiczne, że zamożniejsza część świata powinna się raczej wykazać umiarkowaniem…

Nikt nie jest doskonały

Nikt nie jest doskonały

Jednym z głównych powodów, dla których nigdy nie wstrzyknę sobie botoksu jest ten, że za bardzo lubię się śmiać. Uwielbiam, kiedy ze śmiechu boli mnie brzuch, a łzy ciekną po policzkach. W codziennym życiu, same wiecie, różnie bywa. Więc trzeba się jakoś wspomagać. Kino od pewnego czasu nie spełnia pokładanych w nim nadziei. Jako osoba o wybitnie prymitywnym guście najbardziej lubię komedie, w których odbywa się bitwa na torty, albo ktoś zakłada kokardę na łeb i już jest kompletnie nie do poznania, więc wszyscy biorą go za za kogoś zupełnie innego i wtedy się zaczyna. Nie przeszkadza mi także, jeśli wszyscy nagle zaczynają śpiewać i tańczyć synchronicznie, chociaż widzą się pierwszy raz w życiu i nie jest to flash mob. Niestety od dłuższego czasu już takich nie robią. Więc przerzuciłam się na farsy teatralne. Z reguły zawierają moje ulubione elementy,…

Siermięga

Siermięga

Kiedy zobaczyłam w sklepie to dzianinowe coś, na pierwszy rzut oka skojarzyło mi się kanonicznie. Przymiarka potwierdziła moje podejrzenia – wyglądałam jakbym miała stułę na szyi. Ponieważ jestem zdecydowaną zwolenniczką kapłaństwa kobiet, konfesjonalny efekt przesądził o zakupie. I chyba dobrze wyszło, bo debiut wełnianego czegoś moja koleżanka skomplementowała słowami : jaką masz korzystną siermięgę. Określenie nie jest ścisłe, bo o ile mi wiadomo, klasyczna siermięga powinna mieć rękawy, ale nie bądźmy drobiazgowi. Z siermięgami trzeba generalnie uważać, bo lubią dodawać kilogramów i w mgnieniu oka zmienić człowieka w Magdę Gessler. Ale ponieważ ostatnio udało mi się wypocić na siłowni jakieś półtora kilo, poczułam przypływ odwagi i postanowiłam skojarzyć siermięgę z tuniką typu lejba i zrównoważyć nogami. Podobny efekt można uzyskać metodą łączenia z rurkami, ale akurat były w praniu. Drugą istotną sprawą przy siermiędze jest fryzura. Osoby mające krótkie włosy…