• Inne,  Kultura

    Chore klimaty

    David Cronenberg w wywiadzie rzecze wyznał: „Jestem bezpieczny, ponieważ jestem szalony. Jestem stabilny ponieważ jestem wariatem. To dla mnie oczywiste.” Może to zbyt daleka interpretacja, ale dla mnie oczywiste jest, że emocjonalna otwartość na chore klimaty, załóżmy filmowe, jest wprost proporcjonalna do poziomu zadowolenia z życia. Nie zaryzykowałabym obejrzenia produkcji o szaleństwie, kazirodztwie czy kobiecie, będącej w ciąży z szatanem w sytuacji gdy coś mi leży na wątrobie. Nie sądzę, by oglądanie fikcyjnej patologii poprawiło mi humor. I w przeciwpołożną – im bardziej wporzo tym większą przyjemność sprawia mi zanurzenie się w chorych klimatach z bezpieczną refleksją, że ludzie to majo problemy. Zwłaszcza seksualne. Na pierwszy rzut oka film produkcji…

  • Jedzenie

    Kuchenne rewolucje

    Jestem zdeklarowaną fanką tego programu. Świadomość gastronomiczna nie jest jeszcze u nas tak rozwinięta, żeby nie zachodziła potrzeba trafiania pod strzechy i niesienia oświaty kagańca. Oglądając piątą serię „Kuchennych rewolucji” nie mogę jednak oprzeć się wrażeniu, że jest to praca raczej jałowa. Właściwie ciężko mi pojąć, dlaczego kolejni restauratorzy zgłaszają się do programu, pomijając oczywistą chęć zaistnienia w mediach. Przecież wystarczy obejrzeć kilka odcinków z wcześniejszych sezonów, żeby wyciągnąć wnioski. Na przykład, że goście oczekujący 40 minut na jedzenie, z reguły zaczynają wykazywać pewną nerwowość. Albo że zaserwowanie im starego, żylastego mięsa lub zupki z proszku określanej szumnie w menu jako „domowa” może wywołać podobny efekt.  Ale widać nadal jest…