Kuchenne rewolucje

Kuchenne rewolucje

Jestem zdeklarowaną fanką tego programu. Swiadomość gastronomiczna nie jest jeszcze u nas tak rozwinięta, żeby nie zachodziła potrzeba trafiania pod strzechy i niesienia oświaty kagańca. Oglądając piątą serię „Kuchennych rewolucji” nie mogę jednak oprzeć się wrażeniu, że jest to praca raczej jałowa. Właściwie ciężko mi pojąć, dlaczego kolejni restauratorzy zgłaszają się do programu, pomijając oczywistą chęć zaistnienia w mediach. Przecież wystarczy obejrzeć kilka odcinków z wcześniejszych sezonów, żeby wyciągnąć wnioski. Na przykład, że goście oczekujący 40 minut na jedzenie, z reguły zaczynają wykazywać pewną nerwowość. Albo że zaserwowanie im starego, żylastego mięsa lub zupki z proszku określanej szumnie w menu jako „domowa” może wywołać podobny efekt.  Ale widać nadal jest spora grupa właścicieli lokali, którzy w tych prostych zdawałoby się regułach dostrzegają jakieś niejasności i pani Gessler musi im je rozwiać osobiście. I tu pojawiła mi się wątpliwość, czy osoba…

Fluksja

Fluksja

Czasem pojawia się nieprzeparta pokusa, by sprzeniewierzyć się Tuwimowi i przekręcić  jakieś słowo, nawet jeśli wiadomo, że przekręcone znaczy coś zupełnie innego. „I takiego łososia zabili… łosia znaczy” – biadolili bohaterowie „Dzikiego białka”. Ja mam taki problem z fuksją. Moim zdaniem czegoś w niej wyraźnie brakuje. Fuksję przemianowałam więc na fluksję. Odmienia się tak samo, czyli kolor jest fluksjowy. Fluksji nikomu nie życzę, bo to podobno ból nie do wytrzymania, ale jako kolor ma swój urok. Z różowopochodnymi trzeba generalnie uważać. Małe dziewczynki wyglądają w nich słodko, te takie bardziej wyrośnięte też, ale w okolicach 40-tki z pastelami robi się problem, bo zaczynają postarzać.  No chyba że komuś zależy na efekcie brytyjskiej królowej oraz jej świętej pamięci mamy. Dla mnie rezygnacja z pastelowego różu nie była łatwa. Przez wiele lat byłam przekonana, że tylko ten kolor sprawia, że nie wyglądam…

Niedoceniane zawody – kelner

Niedoceniane zawody - kelner

Mój były szef, obyty w świecie, mawia, że największym problemem polskiej gastronomii jest brak profesjonalnych kelnerów. W tych rzadkich chwilach, gdy zachowywał się tak normalnie, że można było zapomnieć, że nie jest prawdziwym człowiekiem, snuł opowieści o swoich licznych wyprawach do warszawskich restauracji. Generalnie jestem skłonna się z nim zgodzić. Rzeczywiście z moich obserwacji także wynika, że obsługa polskich restauracji składa się głównie z czasowiczów, którzy na co dzień studiują albo właśnie mają przerwę, ale bynajmniej nie wiążą swojej przyszłości z zawodem kelnera. Ja osobiście znam jednego profesjonalistę – pana Romana z Przekąsek Zakąsek. Pozostali mają wprawdzie poczucie, że urodzili się do bliżej nieokreślonych wyższych celów, ale nie gromadzą ani w części tak wielkich tłumów jak on. W sobotni wieczór u Romana można spotkać pół Warszawy i 99 procent turystów z zagranicy, którzy poprosili miejscowych znajomych, żeby im pokazali prawdziwą…

Jak kibicuje kobieta?

Jak kibicuje kobieta?

Z informacji mediów wynika, że przede wszystkim bez pojęcia o spalonym. Skąd to przekonanie? Ano moim zdaniem stąd, że piłka nożna pod względem wyrafinowania nie różni się znacząco od starożytnych igrzysk. Albo jeden gladiator zaciuka drugiego, albo odwrotnie. W  tym przypadku można jeszcze spekulować, jak będzie. Bo jeśli gra idzie o to, czy lew odgryzie głowę niewolnikowi czy odwrotnie to już mniej, Reguły piłki nożnej są tak proste, że aż prostackie. Zapewne dlatego cieszy się taką popularnością. No ale jest ten mityczny twór czyli pułapka ofsajdowa, implikujący większą napinkę zwojów mózgowych niż przy zwyczajowym „wpierdolił piłkę do bramki i chuj”. To w zupełności wystarczy osobom rozpoznającym spalony by okazywać wyższość tym, które nie rozpoznają. Znaczy głównie babom. Baba, jak wiadomo,  nie bez powodu w Biblii i Pismach Ojców Kościoła nazywana jest niewiastą, bo nic nie wie. Nie ma pojęcia nie…