Już za parę dni, za dni parę…

Już za parę dni, za dni parę...

Uwielbiam ekranizację „Szatana z siódmej klasy”, tę klasyczną z 1960 roku. To kwintesencja tego, czego spodziewam się po wakacjach – słońce, jezioro, przygoda, tajemnica. Mimo że minęło już wiele lat odkąd skończyłam szkołę, nadal dobrze pamiętam tę elekryzującą zapowiedź czegoś bliżej nieokreślonego, co niechybnie wydarzy się w czasie wakacji, nie wiadomo wprawdzie, co to będzie, ale na pewno będzie MEGA. Co prawda już od dawna fascynujące przeżycia typu żywa żaba w śpiworze, podchody w poniemieckich bunkrach czy ogniskowe sytuacje „on tak na mnie patrzył” nie są moim udziałem, jednak elektryzujące uczucie pozostało. Teoretycznie jako człowiek pracujący nie powinnam już odczuwać magii wakacji, zwłaszcza od czasu kiedy każdy ma paszport w domu, a dowolność w wyborze terminu i miejsca urlopu zależy właściwie wyłącznie od finansów, jednak nadal wakacje to dla mnie lato. Polskie lato, nie jakieś tam karaibskie. Z polskim latem…

Facebook

Dżisas, wygląda na to, że mam pejdża na fejsie. A powszechnie wiadomo, że kto nie ma pejdża ten nie istnieje. Nie żebym to sama zrobiła, co to to nie. Jestem za tępa na takie internetowe wygibasy. Dzięki Danka!

Chore klimaty

Chore klimaty

David Cronenberg w wywiadzie rzecze wyznał: „Jestem bezpieczny, ponieważ jestem szalony. Jestem stabilny ponieważ jestem wariatem. To dla mnie oczywiste.” Może to zbyt daleka interpretacja, ale dla mnie oczywiste jest, że emocjonalna otwartość na chore klimaty, załóżmy filmowe, jest wprost proporcjonalna do poziomu zadowolenia z życia. Nie zaryzykowałabym obejrzenia produkcji o szaleństwie, kazirodztwie czy kobiecie, będącej w ciąży z szatanem w sytuacji gdy coś mi leży na wątrobie. Nie sądzę, by oglądanie fikcyjnej patologii poprawiło mi humor. I w przeciwpołożną – im bardziej wporzo tym większą przyjemność sprawia mi zanurzenie się w chorych klimatach z bezpieczną refleksją, że ludzie to majo problemy. Zwłaszcza seksualne. Na pierwszy rzut oka film produkcji RPA „Piękno” z grecką produkcją „Kieł” łączy niewiele. No może oprócz egzotycznie brzmiącego języka i fizycznego podobieństwa występujących w obu produkcjach ojców rodzin. Na drugi rzut oka podobieństw jest więcej….