• Kultura

    Hobbit – bilet w jedną stronę

    Zeby była jasność – nie mam nic przeciwko zdzierstwu w dziedzinie pop-kultury. Rozumiem artystów i wytwórnie, odgrzewające po raz enty swoje największe przeboje po to, by je ponownie sprzedać w „złotych kolekcjach”, „the best of” czy „speszal ediszyns”, które są zupełnie takie same jak te nie-speszyl, tylko okładka bardziej świeci. Pojmuję finansową zasadność kręcenia sequeli, prequeli i rozbijania książek na części.  Albo pomysłów typu – zróbmy to samo, co już było, tylko damy więcej gołych lasek i Leo di Caprio, wyjdzie gites. Każdy chce zarobić, co w obecnych czasach jest coraz trudniejsze, a póki są odbiorcy, chętni by zapłacić za wirtualną wycieczkę do innego świata i oderwanie się od przyziemnej…

  • Kultura,  Życie

    Zamiast Kevina czyli nieświąteczne filmy świąteczne. I netoperek.

    Przyznam, że Kevina nienawidzę najszczerzej i nic na to nie mogie poradzić,  bo mi ta nienawiść z głębi serca i przejedzonych trzewi wypełza. Zaliczam się do Griswold-team i ten rodzaj prymitywnego humoru („Merry Christmas, sracz był pełen”) najbardziej mi odpowiada w sensie świątecznym, chociaż pod koniec faktycznie robi się trochę rzeźnia.  Bez najmniejszego problemu wyobrażam sobie święta bez Kevina, natomiast nie jestem w stanie przeżyć ich bez powtórki „W krzywym zwierciadle, witaj Swięty Mikołaju”. Jednak ten wpis poświęcam filmom nie-tematycznym, które w  moim osobistym przypadku w jakiś tajemniczy sposób zyskały rangę świątecznych. Możliwe, że kiedyś, dawno temu, puszczano je w czasie świąt  i jakoś mi tak zostało. To prawdopodobna, chociaż…